Ciasteczka owsiane z żurawiną

Kilka dni urlopu przyczyniło się do tego, że udało mi się w końcu zebrać i upiec ciasteczka owsiane. Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Są wilgotne, czego się nie spodziewałam ale to działa tylko na plus, bo doslownie można zjeść ich całe mnóstwo. Przepis zaczerpnęłam z  bloga Mamalife i minimalnie go zmodyfikowałam. Rodzynki zamieniłam na żurawinę a zamiast oleju kokosowego (którego akurat nie miałam w domu) dałam olej rzepakowy. Jeżeli wahcie się czy dodać mąkę to sugeruję to zrobić. Przynajmniej dwie łyżeczki, tak jak jest w powyższym przepisie albo nawet więcej. Serdecznie polecam je na deser albo przekąskę w ciągu dnia.  Trzymajcie się ciepło kochani. W końcu mamy wiosnę! 😉 zabic_podzial_i_refleksy2

 

Pasja umiera ostatnia

Jakże szybko „nie teraz” staje się „nigdy”. Nie myślcie, że wymyśliłam to stwierdzenie na poczekaniu pijąc poranną herbatę. Te słowa wypowiedział kiedyś ktoś bardzo mądry, kto po dziś dzień jest dawany wielu z nas za przykład człowieka dążącego do wyznaczonego celu i broniącego własnych przekonań. Osobą tą jest Martin Luther King. Nie będę zagłębiać się teraz w historię jego życia bo nie o tym ma być ten wpis. Może niektórzy zauważyli jak dawno nic już nie publikowałam. Właśnie sprawdziłam dokładnie kiedy pojawił się ostatni wpis i było to 4 miesiące temu. Powiem wam szczerze, że przez ten cały czas byłam tak zajęta innymi rzeczami, że kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Na początku właśnie mówiłam sobie “Dobra Aga może jutro coś opublikujesz… A nawet jeśli nie jutro to jak zrobisz to w przyszłym tygodniu to ziemia się nie zawali.” No i tak z tego „później” niepostrzeżenie zrobiło się „wcale” i mój zapał do działania w tym kierunku wygasł. Plan na najbliższy okres jest taki, żeby kontynuować to co zaczęłam, bo nie należę do osób, które po pierwszej porażce są skore się poddać. Nie, nie, nie. Ta Agnieszka już dawno zniknęła i nie ma ochoty wracać ale o tym może kiedy indziej…