Pierwsza praca. Moje wrażenia.

Wraz z końcem matur w moim życiu pojawiła się nuda. Pierwszy raz od kilkunastu lat poczułam, że nie mam co ze sobą zrobić. Przeczekalam chyba dwa tygodnie, bo potrzebowałam jednak czasu na regenerację po okresie stresu i intensywnej nauki (a przynajmniej taka jest oficjalna wersja, bo raczej nie była aż tak intensywna). Po tym okresie stwierdziłam, że siedzenie na tyłku w domu przez cztery miesiące bedzie stratą czasu i przez następny tydzień zabierałam się do napisania CV. Oczywiście wszyscy wiemy jak długa i interesująca potrafili być kariera zawodowa 19-stolatki. Kompletnie nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać. Odkładałam to jak najdłużej mogłam. Jeśli spytalibyscie się czy miało to jakikolwiek sens, odpowiedzialnym, że nie miało. Chyba potrzebowałam po prostu czasu żeby oswoić się z myślą o pierwszej w życiu pracy. Przy małej interwencji przyjaciela i porządnej dawce motywacji, w końcu się udało. Napisane. Wydrukowane. I co teraz? Trzeba je poroznosić. Ok. Przyjaciółka zaoferowała, że może mi towarzyszyć podczas wędrówki po centrum handlowym, bo tam obrałam kurs. Stwierdziłam, że praca w odzieżówce będzie dla mnie najlepszym wyborem. Poroznosiłam papierki po kilkunastu sklepach, aż w końcu trafiłam do Reserved. Tam wszystko potoczyło się tak szybko, że następnego dnia rano byłam już w pracy. Początki są zawsze trudne, ale od pierwszych chwil wiedziałam, że będę chciała zostać tam na dłużej. Pomimo kompletnego zagubienia przez pierwszy tydzień udało mi się przebrnąć przez ten trudny okres niewiedzy i kompletnego zamotania wśród mnóstwa ubrań. Bardzo pomocne były w tym wszystkim koleżanki z pracy i tak z czasem wszystkiego powoli się uczę. Atmosfera jest luźna, ludzie otwarci i bardzo kontaktowi. Wszystkie dziewczyny są młode, otwarte, pełne energii. Tak samo kierowniczka. Młoda i bezproblemowa. Grafiki układane są tak, aby nikomu praca nie kolidowała z innymi obowiazkami. W moim przypadku jest to kurs na prawo jazdy. Miała być to praca na wakacje, ale już po dwóch miesiącach myślę o zostaniu też na rok szkolny. Tym bardziej, że nie wiem czy nie będę studiowała zaocznie. Chcę podkreślić, że jest to moja subiektywna ocena. W każdym salonie sytuacja wygląda inaczej. Mi akurat szczęście dopisało. Cieszę się z tego gdzie obecnie się znajduję. Mało brakowało a mogłabym wylądować wśród burgerów i frytek. Nie mówię, że jest to zła praca, aczkolwiek nie dla mnie. Kocham modę i fakt, że mogę na co dzień z nią obcować sprawia mi olbrzymią radość i daje potężnego kopa do działania.

Muffiny z porzeczkami

Moi rodzice ostatnio wybrali się na działkę i przynieśli z niej borówki i porzeczki. Widząc to od razu pomyślałam żeby wykorzystać je w jakimś przepisie. Na prośbę żeby zostawili mi trochę borówek do wypieków usłyszałam tylko, że jest ich w tym roku mało i lepiej je zjeść na surowo niż robić babeczki. No dobra. Jak sobie chcą. Pozostały mi w takim razie porzeczki. Z racji tego przygotowałam muffinki. Od razu podkreślam, że jestem raczej wybredną osoba jeśli chodzi o jedzenie i rzadko kiedy podziwiam to co zrobiłam. A w tym przypadku wyszło obłędnie. Jeżeli mi nie wierzycie na słowo to nawet lepiej, bo macie okazję je zrobić osobiście i się o tym przekonać na własnej skórze. Nie są one bardzo słodkie. Nie uważam żeby była taka potrzeba, ale jeśli ktoś ma ochotę, może dodać więcej cukru. Mi w zupełności tyle wystarczy.

a

 

Składniki potrzebne na 16 muffinek:

  • 2 i 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki białego cukru
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki cukru wanilinowego
  • szczypta soli
  • skórka otarta z dwóch cytryn
  • 60g masła
  • 1/4 szklanki oleju
  • 2 duże jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1,5 szklanki świeżych porzeczek

Masło rozpuścić i przestudzić. Cytryny wyparzyć we wrzątku.

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Suche składniki: mąkę, sodę, cukier, sól i proszek do pieczenia wymieszać w jednej misie. A mokre: skórkę z cytryn, masło,olej, jajka i mleko w drugiej.

Zawartość obu misek połączyć ze sobą i wymieszać tylko do połączenia składników. Dodać porzeczki i delikatnie wymieszać tak, aby nie zmiażdżyć owoców.

Piekarnik nagrzać do  180°C i w międzyczasie wypełnić foremki z papilotkami masą.

Piec przez ok. 20 minut  do tzw. suchego patyczka.

Smacznego!